Autostopem do Girony

14031090_1130354427059572_1829028803_nb

Próbowanie nowych rzeczy od zawsze sprawiało mi przyjemność. Nowe aktywności, nowe sporty, nowe sposoby podróżowania. Mimo, że na początku wiąże się to z niepewnością i stresem, warto pokonać strach i podążać za przygodą. Rok temu wyruszyłam w swoją pierwszą podróż autostopem. Nie była to żadna długa trasa, tylko z Barcelony do Girony. Dziś wracam wspomnieniami do tego dnia. 

Już od dawna myślałam o podróży autostopem. Spotkałam w Barcelonie kilka osób, które opowiedziały mi o swoich autostopowych przygodach i bardzo mnie to zaciekawiło. Chociaż oczywiście słyszałam różne opinie. Jedni przeżyli swoje największe przygody, inni byli bardzo przeciwni temu pomysłowi. Ale negatywnie nastawieni byli w większości Ci, którzy nigdy nie spróbowali autostopowania. Dla mnie, największą wymówką przed wyruszeniem w taką podróż był brak towarzysza lub towarzyszki. Na szczęście w końcu to się zmieniło. Dominika, moja kompanka podróży, miała już spore doświadczenie w autostopowaniu. I tak pewnego dnia zdecydowałyśmy wyruszyć autostopem do Girony.

Wyruszamy z Barcelony

Wyruszenie z Barcelony wcale nie było takie proste jak mogłoby się wydawać. Musiałyśmy znaleźć odpowiednie miejsce, skąd mogłybyśmy „złapać” kierowców jadących do Girony. Znakomitym źródłem informacji było http://hitchwiki.org/, czyli taka wikipedia dla autostopowiczów. Znalazłyśmy tam wszystkie potrzebne informacje o tym jak dojechać autostopem do Girony. Najpierw musiałyśmy jechać pociągiem z Barcelony do Montcada i Reixac, a następnie podążałyśmy za instrukcją z hitchwiki, co samo w sobie było ciekawym doświadczeniem. Idź prosto, skręć w lewo, podążaj za autostradą, później wzdłuż mostu, itp. I tak szłyśmy jakieś 15 minut.

autostop girona

IMG_20160813_110419c

IMG_20160813_110425a

IMG_20160813_110632b

Aż doszłyśmy do przejścia z napisem „wstęp wzbroniony„, hitchwiki nakazywało ignorować znak i iść dalej, więc tak też zrobiłyśmy. Znalazłyśmy się na polnej dróżce, która skierowała nas na wąską drogę prowadzącą do stacji benzynowej, z której miałyśmy łapać stopa.

IMG_20160813_111548a

IMG_20160813_111644a

2016-16-8--19-13-50

Jak złapać stopa?

Są różne metody łapania stopa. Na początku pytałyśmy osoby podjeżdżające zatankować samochód czy jadą w kierunku Girony i czy mogłyby nas zabrać. Niestety nie natrafiłyśmy na nikogo kto jechałby w tym kierunku, więc postanowiłyśmy zmienić metodę. Wyciągnęłyśmy tabliczkę z napisem Girona i czekałyśmy aż ktoś się zatrzyma. Reakcje były różne. Jedni udawali, że nas nie widzą. Drudzy, pokazywali że są miejscowymi. Inni po prostu się uśmiechali i nie do końca wiedzieli jak zareagować. Może jechali do Girony, ale czy to bezpieczne wziąć autostopowiczów?

IMG_20160813_123833a

IMG_20160813_123615b

W końcu jeden z samochodów się zatrzymał. W środku młoda para Hiszpanów, powiedzieli, że jadą w stronę wybrzeża i zjeżdżają z autostrady jakieś 15 minut przed Gironą, ale jeśli nam to pasuje, możemy się z nimi zabrać. Wsiadłyśmy. No to jedziemy! Para była bardzo sympatyczna, prawie cały czas rozmawialiśmy, więc czas upłynął bardzo szybko i zaraz nadszedł koniec naszej wspólnej podróży. Poprosiłyśmy, żeby zostawili nas gdzieś na stacji, gdzie łatwiej byłoby nam znaleźć kolejnego stopa.

IMG_20160813_134942a

IMG_20160813_151903a

IMG_20160813_134847a

Tak też zrobili. Stacja była pełna samochodów co pozornie stwarzało dużo okazji do znalezienia kolejnego kierowcy. Niestety okazało zupełnie na odwrót. W ten dzień w Hiszpanii rozpoczynał się długi weekend, więc większość podróżująch wybierała się na wakacje na wybrzeże. Prawie wszystkie samochody zmierzały w kierunku Costa Brava, a nie do Girony. Na dodatek w żadnym samochodzie nie było dla nas miejsca, bo rodzice podróżowali z dziećmi. Próbowałyśmy pytać samotnych podróżników, ale oni też nie jechali do Girony. Najgorsze było to, że na tej stacji nie było miejsca, żeby stanąć z tabliczką, a zaraz za stacją była autostrada, gdzie łapanie stopa jest nielegalne. Zresztą też niebezpieczne. Byłam zmęczona ciągłym niepowodzeniem i zaczęłam tracić nadzieję.

2016-16-8--19-07-28

Niespodziewany obrót wydarzeń

Postanowiłyśmy zrobić sobie małą przerwę na jedzenie. Poszłyśmy do sklepu na stacji benzynowej, kupiłyśmy kanapki, chrupki i przeniosłyśmy się w bardziej spokojne miejsce. Obok stacji znajdowała się mała polana. Usiadłyśmy tam i zrobiłyśmy piknik. Nie byłam pewna czy wydostaniemy się dzisiaj z tej stacji. Wszyscy zmierzali dziś na Costa Bravę, wokół nie było żadnych autobusów ani pociągów. Wydawało się, że jesteśmy na kompletnym pustkowiu. Śmiałyśmy się, że będziemy musiały spać gdzieś na tej polanie.

I wtedy zobaczyłyśmy staruszkę idącą gdzieś ze sklepowym wózkiem. Może zmierza w stronę centrum, skąd mogłybyśmy ruszyć dalej? Poszłyśmy za nią. Okazało się, że zaraz za zakrętem czekał na nią samochód, a w nim inny starszy pan. Podeszłyśmy i spytałyśmy, czy jedzie stąd jakiś autobus do Girony. Okazało się, że nie, ale starszy pan akurat jechał zawieźć kogoś na pociąg do miasteczka obok i zaproponował, że możemy pojechać razem z nim na stację. Zgodziłyśmy się. Co za szczęśliwy zbieg okoliczności!

IMG_20160813_162227a

Stacja znajdowała się w Sils, małej miejscowości niedaleko Girony. Miałyśmy pół godziny do przyjazdu pociągu, więc poszłyśmy rozejrzeć się po okolicy. Była to spokojna, cicha, piękna wioska. Zupełne przeciwieństwo zatłoczonej, pełnej wszystkiego Barcelony. Gdyby nie autostop i starsza pani z wózkiem, pewnie nigdy bym się tam nie znalazła, co byłoby sporą stratą.

2016-16-8--19-10-19

sils

2016-16-8--19-27-04

2016-16-8--19-24-14

Wróciłyśmy na stację, wsiadłyśmy do pociągu i kilkanaście minut później dotarłyśmy do Girony. Udało się! Wyruszyłyśmy na zwiedzanie miasta. Girona jest piękna! Znajduje się tam urokliwa średniowieczna starówka i wspaniałe mury oraz jedna z największych historycznych dzielnic żydowskich w Europie.

girona

Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona autostopowaniem. Pomimo początkowego stresu, niepewności i tego, że nie wszystko poszło zgodnie z planem, cieszę się, że wyruszyłam w taką podróż. Podobała mi się spontaniczność tego wyjazdu. Wiem, że dla innych taka niepewność byłaby raczej powodem do stresu. Dlatego co kto lubi. Ja widzę dużo plusów. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy lub kogo się spotka. Można poznać ludzi, których pewnie nigdy nie spotkalibyśmy na swojej drodze i odkryć nowe miejsca. I przede wszystkim uczymy się większego zaufania do ludzi, wraca wiara w bezinteresowność i pozytywne intencje innych. Wiem, że moje autostopowe doświadczenie to nic wielkiego, może w przyszłości odważę się wyruszyć w dłuższą trasę. Ale mimo wszystko polecam każdemu spróbować:)

A Wy macie jakieś doświadczenia w autostopowaniu? Chcielibyście spróbować?

Sylwia

  • Ewa

    To miałyście przygodę:)

  • http://zielonakaruzela.pl Zielona Karuzela Kasia

    Ja nigdy nie zdecydowałam się na autostop, ale to chyba z wygody. Od zawsze wolałam samochodowe wyprawy 😉 Chociaż oglądam mnóstwo kanałów podróżniczych na youtube i jestem pod ogromnym wrażeniem autostopowiczów. Chyba już jednak za późno na taki „zryw” w moim życiu 😉

  • http://www.1000krokow.pl/ Magdalena Bur/1000krokow.pl

    Nam się zdarzyło łapać stopa ale raczej w Azji i na krótkich odcinkach. Na stopa trzeba mieć więcej czasu bo często podróż się wydłuża. Trudno przewidzieć kiedy dotrzemy do celu.
    Podziwiam za odwagę i życzę kolejnych autostopowych podróży.

  • https://www.naszerodzinnepodroze.blogspot.com Nina Nayeem

    Nigdy nie zdecydowałam sie na stopa, a teraz z corka juz sie pewnie nie zdecyduje. Bylam w Gironie przejazdem 4 lata temu – w drodze do Barcelony, ale nie mialam czasu poznac tego miasta.

  • Bartek Dziwak

    Rewelacja! Wystarczy trochę odwagi i można przeżyć naprawdę niepowtarzalną przygodę! 🙂